sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 8

Gdy się obudziłam, znalazłam się w pokoju hotelowym. Przeleciałam wzrok cała pomieszczenie po czym spojrzałam a lily która spała sobie wygonie na łóżku cała przykryta, że prawie nie było jej widać. Byłam bardzo wyspana. Z pełną energią wstałam z łóżka, mój telefon leżał na półeczce więc podeszłam do niej i wzięłam telefon. Odblokowałam go a na wyświetlaczu pojawiła się godzina 13.30. Położyłam go z powrotem i podeszłam do mojej walizki, która stała obok wielkiej szafy. Ukucnęłam przed nią i otworzyłam. Wyciągnęłam z niej ubrania i kosmetyki. Weszłam do łazienki, która była ogromna. Prysznic, wanna, dwie umywalki i 2 kibelki jedne dla dziewczyn a drugi dla facetów. Położyłam wszystkie swoje rzeczy na blacie obok umywalki.Po czym postanowiłam że wykąpie się w wannie.  Nalałam więc ciepłą wodę do wanny lecz nie gorącą, rozebrałam się i weszłam do wanny. Zanurzyłam się aż po samą szyję.  Zamknęłam oczy próbując się rozluźnić ale w pewnym momencie usłyszałam coś. Otworzyłam szeroko oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu lecz nikogo nie było. Po chwili było słychać ten sam dźwięki wtedy zorientowałam się że ten dźwięk dochodzi z mojego brzucha. Który jak najwidoczniej był niezadowolony tak jak ja. Podniosłam się do pozycji siedzącej i umyłam swoje ciało oraz włosy, bo mój brzuch coraz głośniej wył. Wyszłam z wanny, więzłam z półeczki dwa ręczniki. Jednym wytarłam swoje ciało a drugim swoje mokre włosy. Ubrałam tylko bieliznę ponieważ wiedziałam że gdy ubiorę ciuchy i rozpuszczę włosy moje rzeczy będą mokre. Zdjęłam ręcznik z włosów po czym kilka kropelek wody spłynęło po moich plecach przez co dostałam gęsiej skórki. Wzięłam leżąc na półce suszarkę i zaczęłam suszyć moje włosy lekko je rozczesując by były proste. Gy moje włosy były w miarę suche, ubrałam swoje ciuchy, a na kocie zrobiłam sobie lekki makijaż. Posprzątałam jeszcze po sobie i wyszłam z łazienki. Zobaczyłam że lilka już nie śpi a patrzy się na mnie z uśmiechem na twarzy . 
- A ty z czego jesteś taka zadowolona ? - zapytałam . 
- Ohh a dzień dobry Lily to gdzie ? - zapytała . 
- Dzień dobry. A teraz mów z czego tak zacieszasz . - Powiedziałam 
- Bo życie jest jednak piękne - odpowiedziała . 
- czyli ? - spytałam robiąc dziwną minę . 
- Czy jednym słowem jest zajebiście. - powiedziałam i poszła do łazienki tanecznym krokiem na co ja się zaśmiałam. Usiadłam na brzegu łóżka i czekałam na lily, która dopiero co weszła do łazienki. Wzięłam telefon i zaczęłam się nim bawić. Po chwili jednak weszłam na tt i napisałam posta  "Wyspana, pełna energii, gotowa do zabawy.Ale najpierw śniadanie". Dodałam i wyłączyłam telefon po czym gdy zaczęłam chować do go kieszeni zaczął mi wibrować. Wyjęłam go więc i znów odblokowałam a na wyświetlaczu pojawiła się jedna wiadomość  Na kliknęłam na nią i odczytałam sms'a od biebera który brzmiał tak "ty jeszcze w hotelu, a ja tu ćwiczę już od 4 godzin. Ty szczęściaro" . Nie wahałam się ani chwili i odpisałam mu " Takie twoje życie. Ja odpoczywam kochanie, a ty zapierdalasz na rodzinę" po dwóch minutach czekania odpisał mi " Nie, wiedziałem że jesteśmy małżeństwem", na co mu napisała " No chciałbyś :D" i wysłałam mu ale nie czekałam zbyt długo ponieważ już po kilku sekundach dostałam dwie wiadomości jedna brzmiała " nie, niechałbym  a druga " no może bym chciał. ale teraz ruszać się bo kenny czeka na was od 12 i jak się nie pośpieszycie to pojedzie bez was ". Nic mu nie odpisałam tylko włożyłam telefon do kieszeni, po czym wzięłam torebkę i wsadziłam do niej chusteczki, mini kosmetyczkę oraz mp4, a okulary przeciw słoneczne trzymałam w ręce.. Po czym przełożyłam ją przez ramię. Kilka minut później wyszła z łazienki lily. Wszystko bo było zbędne rzuciła na łóżko, wzięła małą torebkę, włożyła tam wszystkie potrzebne rzeczy i podeszłam do mnie gdzie ja stałam już przy drzwiach. 
- Idziemy ? - spytała . 
- Nie, stoimy - powiedziałam z sarkazmem i otworzyłam drzwi. 
- O jejka noo - powiedziała 
- Która godzina ? - spytałam
- ymm - wyciągnęła telefon z kieszeni i spojrzała na wyświetlacz - 14.15 - powiedziała. 
- spoko -dodałam i obie szłyśmy w ciszy. Szybko jednak weszłyśmy do windy która się już zamykała. I zjechałyśmy na dół gdzie jechała się niecała minutę. Gdy wysiadłyśmy od razu poszłyśmy do restauracji  a gdy tam weszłyśmy zauważyłyśmy kenn'ego (nie wiem jak się wymawia imię kenny ) przy stoliku gdzie siedział odwrócony do nas tyle i czytał gazetę. Podeszłyśmy do niego niepewnie i usiadłyśmy. 
- Cześć kenny - powiedziała lilka a on od razu odłożył gazetę i spojrzał na nas. 
- Myślałem że nigdy tu nie dotrzecie. - powiedział
- Znów miłe przywitanie - dodała lilka patrząc się na mnie 
- Nie wnikam - powiedział. - co chcecie na śniadanie ? - spytał i podał nam jedną kartę . 
- Wow, na śniadanie serwują kraba ? - 
- Chcecie kraba ? Już się robić - powiedział i podnius rękę by kelner przyszedł
- Nie !! - krzyknęłyśmy obydwie , a wtedy kenny się zaśmiał. 
- To co chcecie ? - spytał znów 
- Może kanapki z pomidorem, ogórkiem i jakaś szynką - powiedziałam 
- A coś do picia ? 
- Może być sok pomarańczowy - dodała lilka . 
- Już się robi - powiedział. Zawołał kelnera i zamówił jedzenie, po niecałych pięciu minutach kelner przyszedł z wielkim talerzem kanapek, przeróżnych i sok w dużych szklankach. Gdy to zobaczyłyśmy zaczęłyśmy jeść, popijając sokiem. A kenny patrzał się na nas z wielkimi oczami
- Chyba was zapisze do pobijania rektorów. 
- Dlaczego ? - spytałam jedząc . 
- Ponieważ w jakieś 5 minut z 40 kanapek zrobiła się 10 . - powiedział . A ja i lily spojrzałyśmy się najpierw na siebie a potem na kanapki i dokończyłyśmy jeść . Kilka minut później na talerzu została jedna kanapka i gdy chciałam ją wziąć lily w tym samy czasie też ją dotknęła 
- Ona jest moja. Ja pierwsza ją dotknęłam - powiedziałam . 
- Wiesz jak musimy to rozegrać . Papier, kamień nożyce. - powiedziała z szyderczym uśmiechem . 
- znów przegram - powiedziała smutno - ale niech ci będzie. I zaczęłyśmy grać. Pierwszą rundę ja wygrałam, druga ona no i trzecią na jej nieszczęście ja w końcu wygrałam a gdy chciałam wziąć kanapkę zobaczyłam że talerz jest pusty, Spojrzałam na kennego który coś gryzł. Spojrzałam się na niego a on po chwili to zauważył. Zjechał aż do samego końca fotela, chowając głowę w gazecie. 
- Kenny - zabije cie. Powiedziała i wstałam. 
- Proszę nie rób mi tego Justin mnie kocha . Nie możesz . Proszę - powiedział głosem jak dziewczyna na co ja z lilu wybuchnęłyśmy śmiechem . 
- No dobra dobra, następnym razem ja też ci coś zjem . - powiedziałam i wytknęłam do niego język 
- Wątpię  Zanim ty coś mi weźmiesz, wszystko już będzie zjedzone. - dodał - Ok. Koniec żartów. Jedziemy bo na 16 musimy być a jest 15. - powiedział i wstał z miejsca po czym ruszył a my za nim. w pewnym momencie lily uszczypnęła go w dupę że aż podskoczył z wrażenia a my zaczęłyśmy się śmiać. Przystanął i obrócił się do nas przodem. 
- która to zrobiła - spytał ze złością w oczach . 
- To ona - wskazała na nią . 
- No dzięki, wielka z ciebie przyjaciółka. - powiedziała do mnie lily . 
- Az tak ci się podobam ? - spytał kenny, a my we dwie spojrzałyśmy się na niego i wszyscy zaczęliśmy się śmiać. 
- Tak kenny, ja cie kocham - powiedziała przez śmiech lika. 
- Dobra ogar bo się posikam - dodałam ze Łazami w oczach. 
- Racja, co za dużo to nie zdrowo - powiedział kenny i ruszył w stronę wyjścia. Było bardzo łatwo wyjść ponieważ fanek nie było bo pewnie stały już w kolejce żeby je wpuścili ochroniarze. Wsiedliśmy do przystawionego auta pod hotelem i ruszyliśmy. Przez całą drogę ja lily oraz kenny gadaliśmy i naśmiewaliśmy się z bieber'a. Widać że z tego jego ochroniarza całkiem spoko gościu. Nawet nam się miło gadała ale w pewnym momencie samochód zahamował z zawrotną prędkością, że aż zakręciło mi się w głowie. 
- Coś się stało ? - spytał kenny wychylając głowę do kierowcy 
- Był wypadek, musimy się wrócił i objechać. Coś mi się zdaje że się spóźnimy - powiedział kierowca. 
- Luzik - dodał. Spojrzałam się na kennego który już do kogoś dzwonił ale już po chwili wrócił do nas i znów zaczęliśmy rozumować, lecz znów w pewnym momencie ktoś zatrzymał rozmowę a raczej fanki, biebera które stały pod wielką halą i pchały sie na drzwi. Wysiedliśmy z auta i razem z kennym skierowaliśmy się w stronę tylnego wejścia. Gdy byliśmy przy drzwiach inni ochroniarze je otworzyli i weszliśmy ale nagle poczułam że ktoś mnie zatrzymuje . 
- A panienki czego tu ? - spytał jeden z ochroniarzy 
- One są ze mną - powiedział kenny 
- Ale nie mają plakietek. Nie możemy ich wpuścić. - powiedział drugi ochroniarz. 
- A no racja - powiedział Kenny - zaraz przyjdę - dodał i poszedł gdzieś. 
- Zajebiście - powiedziałam i oparłam głowę o szybę. Czekałyśmy tak aż 10 minut kiedy w końcu się Połtawa  I założył na nas plakietki. Spojrzałam na nią gdzie u góry na samy środku pisało " VIP". Zrobiłam wielkie oczy ale zaraz potem ruszyliśmy gdzieś, sama nie wiedziałam gdzie. Przechodziliśmy przez jakieś korytarze, wąskie, czasami szerokie aż w końcu kenny otworzył wielki drzwi gdzie od razu zobaczyła scenę na które byli tancerze gdzie ćwiczyli układ do piosenki "AS LONG AS YOU LOVE ME". Weszliśmy do hali, tak to mogłam nazwać i przeszliśmy kawałek, a potem zeszliśmy w dól i poszliśmy do jakiegoś ciemnego korytarza, ale kawałek potem pojawiało się światło. Ten korytarz chyba ciągnął się w nieskończoność bo nie było widać końca, w pewnym momencie nie zauważyłam że kenny stanął i wpadłam na niego .
- Teraz ty na mnie lecisz ? - spytał patrząc na mnie . 
- Tak, to znaczy nie - zamotałam się . 
- No ja już wiem że tak - powiedział poruszając brwiami na co ja zmarszczyłam czoło. 
- Jasne - powiedziała z sarkazmem. A wtedy on otworzył drzwi jak do narnii i wszedł, a za nim lily i na końcu ja . " To się nazywa dżentelem " powiedziałam do siebie w myślach i zamknęłam drzwi. W pomieszczeniu byli wszyscy a na ich czele On ...... 

_________________________________________________________________________________


Hahahaha a se macie. 
Nie ma dalej. Jutro będzie dalsza część :P 
Nie wiem czy mam być z tego zadowolona. No nie wiem ; ) 
Miałam dodać linka z moim innym blogiem ale nie dam bo jak na razie to są tam tylko bohaterowie i prolog :/ Przy może 3 rozdziale go tu dodam XD A teraz spadam do rodzinki < 3
Bay Moje Beliebers ♥

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 7

Coś nagle mnie obudziło, jakby trzask. Otworzyłam powolnie oczy i przetarłam je. Spojrzała w małe okienko za którym było ciemno. Na niebie co chwile błyskało się. Wyjęłam telefon spod poduszki który dostałam od Justin i odblokowałam go. Przez chwilę wszystko była zamazane ale po chwili mi przeszło i dopiero wtedy zorientowałam się że jest dopiero godzina 2.28 . Obróciłam głowę na bok gdzie leżał Bieber z otwartą buzią i dziwnie niepoukładanymi włosami. Uśmiechnęłam się lekko. Wstałam powolutku i zeszłam z łóżka. Po cichutku przeszłam połowę pomieszczenia, leć na coś niechcący nadepnęłam, chyba gumową kaczkę bo dziwnie zakwakała. Spojrzałam się w tył na Biebera ale on tylko pomruczał coś pod nosem, przewrócił się na drugi bok i dalej poszedł spać.
- Ufff - powiedziałam cicho i wyszłam z pomieszczenia .Weszłam do pomieszczenia gdzie byli praktycznie wszyscy. Scxoot coś wypełniał na kartkach, Lily spała na kenny, co dziwnie wyglądało. Alfredo grał cały czas. " Że on snu nie potrzebuje " pomyślałam  Moja mama czytała jakaś gazetę. Bez zastanowienia usiadłam obok niej i pocałowałam w policzek.
- Jak się spało córuś ? - spytała mama .
- A dobrze - odpowiedziałam z uśmiechem. Niby takie spanie z Bieberem to takie fajnie. Na pewno by się fanki jarały gdyby on z nimi spał, albo by go od razu zgwałciły. Ale mi się spało normalnie.
- Jeszcze pół godziny i Lądujemy, więc się przyszykuj. - powiedziała mama
- Dobra idę coś zjeść bo głodna jestem, a rano zjadłam tylko 3 placki. - powiedziałam i odeszłam. Weszłam do mini kuchni i rozejrzałam się po całym pomieszczeniu. Zaczęłam poszukiwania na początek dwóch kubków. Dla mnie i Bebsa. Peszukałam jedną szafkę, drugą i trzecią aż w końcu znalazłam. Wyciągnęłam dwa duże kubki i położyłam je na blacie. Następnie poszukałam zupek w paczce, na szczęście znalazłam je bardzo szybko. Wstawiłam wodę w czajniku włączyłam by zagotowała się. W tym samym czasie zgniotłam dwie zupki i wsypałam do kubków. Gdy woda była już gotowa wlałam jad o kubków i odłożyłam. Wzięłam kubki które od razu zrobiły się całe gorące i wyszłam z kuchni po czym poszłam do pokoju w którym spał Bieber. Było ciemno i nie widziałam gdzie idę więc starałam się iść jak najwolniej i małymi kroczkami aż w końcu doszłam do upragnionej półeczki gdzie położyłam nasze kubki. Bieber jak zwykle nadal spał. Wzięłam jeden kubek i napisałam się małego łyczka. Włączyłam telefon i napisałam na tt " Jeszcze niecałe pół godziny i lądujemy ". Se żem wysłała i po pięciu minutach kilak osób miało to w ulubionych. Wyłączyłam tt i weszłam na inne portale społecznościowe oraz stronki związane z gwiazdami. Gdy czytałam te wszystkie plotki to normalnie myślałam że wybuchnę śmiechem ale musiałam się powstrzymywać by nie obudzić pana króla. Nawet nie wiem ile minut minęło ale w pewnym momencie wszedł scoot.
- Nie nudzisz się czasami ? - spytał .
- I to bardzo. - odpowiedziałam
- No to szykuj się bo za jakieś 5 minut lądujemy i jedziemy do hotelu. - Dodał i podszedł do Justina.
- Justin samolot się pali zaraz sie rozbijemy. Szybko wstawaj. - krzyczał do niego i klepał go ręka po ramieniu ale tak mocno.
- Tak tak, znam to scoot  Spadaj . - powiedział do niego z zachrypniętym głosem .
- No to dalej ruszaj tą starą wielką dupę zgredzie. Wyśpisz się w hotelu - dodał i wyszedł zamykając za sobą drzwi.
- Chcesz zjeść coś ciepłego ? - spytałam  - Zrobiłam ci zupkę w kubku
- A Jaką ? - spytał patrząc się na mnie, ziewając i jednocześnie przeciągając się słodko .
- Tak se pomidorową . - powiedziałam .
- A taką to se możesz mi dać - powiedział i jeszcze raz ziewnął. Wzięłam jego kubek i podałam mu a ten podmuchał trochę i upił łyka, potem drugie i tak kolejne. Po kilku minutach weszła do pokoju Lily.
- Dalej dupy ruszać te wasze dupy . - powiedziała i wyszła trzaskając za sobą drzwiami. Odłożyłam kubek i ogarnęłam swoje rzeczy. Justin zrobił to samo. Ubrałam bluzę bo wiedziałam że na dworze będzie zimno. Wzięłam kubek i skierowałam się do drzwi .
- Idziesz Bieber ? - spytałam stając w drzwiach.
- Tak -0 powiedział. Poprawił jeszcze swoją fryzurę , ubrał buty a następnie wziął swój kubek i w drodze do mnie sobie popijał. Wyszliśmy z pokoju I stanęliśmy w progu. Czekaliśmy an wszystkich lecz inni jeszcze coś pakowali.
- Idziemy ? - spytał bieber .
- Tak - odpowiedziałam . No i wyszliśmy z samolotu, oczywiście ja pierwsza a bieber drugi. Szliśmy obok siebie w stronę wyjścia z lotniska a to znaczy Justin prowadził gdzie iść bo ja nie miałam pojęcia. Szliśmy w milczeniu gdy nagle nie wiem skąd ale obok Biebera pojawił sie Fredo.
- Justin. Co tam? - spytał Fredo klepiąc go po plecach - Nie umiesz nie zarywać do dziewczyn - powiedział do niego a po chwili spojrzał się na mnie z uśmiechem.
- Ja do nikogo nie zarywam - powiedział JB
- Ty tak sądzisz ja nie - dodał Fredo.
- No to masz problem - powiedział dość wkurzony Bieber i przyśpieszył wymijając swojego kumpla.
- JB no nie wkurzaj się no - powiedział znów doganiając Biebsa, gdzie ja już byłam troszkę z tyłu no i po chwili wcale ich nie słyszałam. Popiłam kilka łyków zupy i nagle pojawiła się obok mnie Lilka.
- Dzięki że na mnie poczekałaś. - powiedziała cała zdyszana.
- Przepraszam - powiedziałam.
- Nic się nie stało. Opowiadaj co tam się działo z bieberem . - powiedziała i uderzyła mnie w ramię.
- Nic . - opowiedziałam spuszczając głowę w dół .
- Jak to nic., O czym cały czas gadaliście ? - znów spytała .
- No jejka. Dał mi swój telefon założył mi fb i tt, potem żeśmy do siebie pisali i wyzywali sie ale na żarty, a potem poszliśmy spać. I tyle .
- I tyle ? - Ty chyba żartujesz. Justin Bieber nigdy jeszcze nikomu nie dał swojego telefonu.
- No ale mu nie był potrzebny więc mi go dał. - powiedziałam .
- Ten cały bieber jest jakiś podejrzany. - powiedziała Lilka drapiąc się po łokciu. Zakończyłyśmy rozmowę o nim ponieważ Dotarliśmy do wielkiego wozu gdzie stał Justin i Fredo. Stanęłyśmy sobie koło nich i słuchaliśmy jak się kłócą.
- Musimy się wyspać przed dzisiejszym koncertem - powiedział bieber ziewając .
- Czy oni musza tak długo iść ? - spytał Fredo.
- Boże chłopie ty czy o czymś gadasz a ja o czymś innym weź się zastanów i przez chwilę mnie posłuchaj - powiedział Bieber i palnął Alfredo w łeb a on się ocknął .
- No co ? - spytał wkurzony. porobiło się między nimi dość poważnie .
- Chcesz się bić ? - spytał Bieber wypinając swoją dumną pierś .
-  No dawaj chodź na solo - powiedział fredo. Ręce zgiął i zaczął skakać przygotowując się do walki jak na jakimś ringu i nagle zaczęli się bić, lecz jedno mnie zdziwiło, oni nie bili się tak jak inny, oni się bili do zabawy. To było dość śmieszne ale nagle przerwał to scoot .
- Dzieci do samochodu - powiedział scoot i wskazał palcem na auto. Wszyscy jak na rozkaz wsiali  Ja, lily, mama i scoot usiedliśmy całkiem z tyłu, a po drugiej stronie cała reszta. Z nudów wyjęłam telefon z kieszeni i weszłam na tt. Weszłam na profil Biebera gdzie jeden ostatni post który dodał jakieś dwie minuty temu brzmiał tak " Zaraz Hotel, spać. " Spojrzałam się na nie i dodałam komentarz " Bieber Pali się !! ". Po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech i zaczął coś pisać na ekranie swojego telefonu. Po chwili jednak zobaczyłam jego komentarz " Trzeba nie było podpalać " . Jak to przeczytaniu to aż się we mnie zagotowało. Tylko Prychnęła i już nic mu nie odpisałam. Weszłam na swój profil i dodałam wpis " Londyn, Szaleństwo, Zabawa. Zaczyna się nasza podróż ". Nie miałam juz na nic ochoty, tylko na spanie. Zablokowałam telefon i włożyłam do kieszeni. Położyłam sie na kolanach Lili i spojrzałam się na Biebra który tez się na mnie patrzał i uśmiechał się, odwzajemniłam to lecz po chwili zamknęłam oczy i sama nie wiem kiedy ale zasnęłam .




__________________________________________________________

Tak Tam seee Nowy rozdział. Jutro będzie lepszy. Jak wczoraj pisałam tak zrobiłam. No i jest.
Trochę Tam pozmieniałąm ale jest dobrze. Ogólnie założyłam sobie nowe opowiadanie. W następnym rozdziale wyśle wam linka. Ponieważ teraz to jest taki ogólny wpis. Jooł <3


SE TAKI TAM BIEBER < 4



TOO MÓJ MĄŻ < 3



środa, 10 kwietnia 2013

I sorry

Przepraszam że ani wczoraj ani dzisiaj nic nie napisała. Po prostu te dwa dni są takie zamulone że nic mi się nie chce. Jutro postaram się napisać 7 rozdział  Mam już go napisanego więc nie będzie to trudne. Może tez dodam 8, bo jestem w trakcie pisania go :) Pozdro wszystkim Polish Belieber . Kocham was siostry ♥
Do Jutra .. XD



poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 6

" Oczami Bebsa "

Szedłem sobie lotniskiem w stronę bramek by jak najszybciej dostać się do odrzutowca. Obok mnie szedł kenny, który cały czas pisał coś na swoim telefonie, a z drugiej strony szedł Alfredo i patrzał się cały czas praktycznie na każdą laskę z nadzieją że znajdzie tu tę jedyną, się chłopak przeliczył trochę. Reszta ludziska szła całkiem z przodu z dziewczynami na czele. Spoglądałem na ludzi, którzy w ogóle się na mnie nie patrzeli, jedynie nieliczne dziewczyny patrzały się na mnie uśmiechając się i szeptały sobie coś do uch, ale jakoś zbytnio nie zwracałem na to uwagi. Mój wzrok zatrzymał się na dwa bardzo ładne kształty, które szły z przodu razem z anną i scootem. A mianowicie córka mojej charakteryzatorki oraz jej przyjaciółka. " całkiem są ładne od tyłu " powiedziałem do siebie w myślach lecz szybko te myśli od siebie odgarnął ponieważ na razie wolę skupić się na karierze  a nie na dziewczynie, nie czas jeszcze na poważne związki. Patrzałem jak poruszają tymi swoimi zgrabnymi nóżkami, raz jedna raz druga i się uśmiechałem. Nagle córka Anny odwróciła się, a ja szybko odwróciłem wzrok w stronę alfredo udając że nie widzę jak ona się na mnie patrzy. Jednak ona zaraz odwróciła głowę i się więcej nie spojrzała. Po kilku minutach byłem już na pokładzie mojego odrzutowca. 
- Co jest stary ? - zapytał Fredo 
- Nic, a co ma być ? - zapytałem zdziwiony
- No się tak patrzysz - - powiedział poruszając brwiami
- Że na ciebie ? - spytałem 
- Nie na te dwie z przodu . - powiedział ironicznie. 
- No ty nie lepszy . - 
- Co masz na myśli ? - spytał krzyżując ręce . 
- Niby to że idziesz i gapisz się na każdą laskę w nadziei że jak spojrzysz to powiesz " Tak to ta jedyna !! " - Krzyknąłem, aż wszyscy się na mnie spojrzeli. - Fredo żeby powiedzieć że to ta jedyna. Trzeba najpierw poznać jakaś dziewczynę, spotykając się z nią parę razy potem z nią być a na końcu dopiero stwierdzić żę to ta jedyna, a w ogóle to weź se życia nie marnuj człowieku po co ci dziewczyna, przecież masz mnie . - Powiedziałem i rozłożyłem ręce w nadzieli że mnie przytuli. 
- Wiesz co ? Masz rację - powiedział i bez zastanowienia mnie przytulił i kiedy ja chciałem się od niego odsunąć on nie chciał mnie wypuścić . 
- Dobra Fredo koniec tych wygłupów bo ktoś coś sobie jeszcze pomyśli. - powiedziałem troszeczkę zażenowany . 
- Oooo mamy nową parę - powiedział scoot który wchodził na pokład samolotu. 
- Bardzo śmieszne . - powiedziałem i siłą odciągnąłem od siebie fredo, a następnie usiadłem na miękki fotelu, oczywiście mój kumpel zrobił to samo. Odrzutowiec ruszył, tylko kiedy wszyscy mieli zapięte pasy. Spojrzeliśmy się jeszcze z alfredo na siebie i każdy wrócił do swoich zajęć. A mianowicie on zaczął grać w jakaś grę zabijankową, a ja założyłem przepaskę na oczy, słuchawki na uszy i poszedłem w kimono. 




Oczamy Lily .

Siedziałam sobie spokojnie na fotelu próbując zasnąć lecz coś mi się nie udawało ponieważ ktoś z tyłu cały czas grał w coś, tego byłam pewna ponieważ było słychać szczelanie. Myślałam, że to Bieber jest takim dzieciaczkiem i gra w gry zabijanki lecz kiedy odwróciłam się zobaczyłam że Bimber śpi a jego kumple gra. Odwróciłam się i próbowałam zasnąć lecz na marne bo za każdy razem gdy przysypiałam było słychać bum i strzelanie. Wstałam więc wkurzona z fotela i się na niego spojrzałam On to chyba zauważył ponieważ spojrzał się na mnie i zmierzył mnie wzorkiem od góry do dołu i oblizał usta co było dziwne. Zrobiłam szerokie oczy i odwróciłam się do niego plecami. Podeszłam do stewardess'y i poprosiłem o szklankę wody którą otrzymała ekspresowo. Usiadłam sobie na jednym z pierwszych przednich miejsc, a po chwili dosiadł się do mnie ochroniarz Bieber'a. Zaczął coś  do mnie mówić, byle co. Na początku tylko przytakiwałam głową popijając wodę, lecz po jakiś 20 minutach zaczęliśmy normalnie rozmawiać. Opowiadaliśmy sobie o wszystkim. 



" Oczętami Lexi " 
Spałam sobie w najlepsze gdy nagle otworzyłam oczy i znalazłam się w niebie, spadłam i spadałem bez końca. Moje włosy były rozwiewane przez wiatr. Nie było widać końca tego nieba. Aż nagle spadłam. Poczułam ogromny ból i ocknęłam się. Otworzyłam oczy i zauważyłam, że jestem w samolocie. Na szczęście nic się nie działo. Nie było żadnych turbulencji. Wstałam z miejsca i wyjęłam słuchawki. Położyłam je na fotelu. Spojrzałam się do okoła, praktycznie każdy spał. Nie widziałam jednak Lily, lecz gdy się odwróciłam zobaczyłam ją całkiem z przodu, gadała sobie z kenn'ym. Zachciało mi się do toalety więc przeszłam kawałek do kabiny przechodzą obok Bieber'a. Gdy już byłam w przedsionku zobaczyłam drzwi z napisem WC. Weszłam tam i to co zobaczyłam mnie zmórowało. Jedna mała kabina prysznicowa, umywalka oraz mały kibelek. Załatwiłam swoje potrzeby, umyłam ręce, napiłam się jeszcze wody z krany, wytarłam buzie i wyszłam z "WC". Weszłam do pomieszczenia obok, było tam łóżko dwuosobowe.Mała szafa i pełno walizek. Gdzieś w środku wiedziałam że musi być moja, więc zaczęłam przeszukiwać wszystkie, chociaż to było trudne ponieważ moja walizka była fioletowa i kogoś innego też. Wzięłam więc dwie walizki, które wyglądały bardzo podobnie i położyłam je na kanapie. Otworzyłam je i zobaczyłam cos szokującego. Jakieś męskie bokserki. Wzięłam jedno parę w ręce i zaczęłam się im przyglądać, lecz nagle ktoś mi je wyrwał z ręki . 
- To jest moje - powiedział ktoś. Od razu wiedziałam że to bieber . 
- Ja przepraszam. Nie wiedziałam. Myślałam że to moja walizka, na prawdę przepraszam - powiedziałam smutno . 
- No spoko. Nic się nie stało - powiedział uspokojony. Schował swoje gatki  odłożył swoją walizkę na bok, zdali od innych walizek . A ja w tym czasie wzięłam jakieś pierwszy lepsze ubrania. Wyszłam na chwilę z pomieszczenia tak by bieber mnie nie zauważył i weszłam do WC, szybko się przebrałam i wyszłam. Znów weszłam do pomieszczenia i nadal był tam Bieber, lecz teraz leżał sobie na łóżku bez koszulki. Trochę mi się niezręcznie zrobiło, ale przecież to Bieber. Schowałam swoje ciuchy i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Usiadłam sobie gdzieś w kącie i myślałam. Spoglądałam co chwilę na Biebsa co robi. Tak strasznie mi się nudziło. Chciałam już stąd wyjść, przejść się gdzieś po mieście a nie tkwić w samolocie. 
- Co tak tam sama siedzisz w kącie - spytał nagle Justin . 
- A co mam robić ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie . 
- Nie wiem wejść na fejsa, twittera, cokolwiek . - powiedział. - Zanudzisz się na śmierć dziewczyno. 
- Taaa. Gdybym jeszcze tego Fb, Twitter'a czy nawet telefon miałam. - powiedziałam trochę zażenowana . 
- Nie masz telefonu ? - spytał wytrzeszczając oczy - a no tak. Przez twojego tatę. Dobrze że z tamtą uciekłaś. - powiedziałam . 
- Myślałam że będziesz się śmiał - dodałam . 
- Że niby z czego - spytał zdziwiony . 
- No ze mnie. 
- A dlaczego miałbym się z ciebie śmiać . 
- Bo normalna nastolatka ma facebook'a, twittera, telefon, laptopa i inne takie typu rzeczy, a ja tego nie mam. 
- To czas nabyć słodziutka . - powiedział i poruszał brwiami - pomóc ci czy sama sobie poradzisz . 
- Ale co mam nabyć i w czym chcesz mi pomóc  ? - spytałam . 
- No musisz nabyć telefon, bo i bez laptopa możesz siedzieć i na tt i fb to jak ? sama nabyjesz sobie telefon czy mam ci go ja nabyć ? Bo mam na zbyciu jednego nowe którego dostałem niedawno ale nie używam bo lubię swojego grata. 
- Ale ja nie mogę. To zbyt wiele. Zbyt dużo mi dałeś.
- Coo ? Przecież ja ci niczego nie dałem . 
- No jak nie ? A przez kogo tu jestem ? 
- Ja tu do gadani nic nie miałem. Jak chciałem coś powiedzieć, to oczywiście scoot mówił " Justin to nie twoja sprawa " - powiedzieć akcentują każde słowo wymachując dziwnie rękami, na co ja się zaśmiałam., - To chcesz ten telefon czy nie .. bo czas się kończy Tik tak, tik tak - mówił na przemian wskazując palcem jak zegar. 
- No mogę wziąć - powiedziałam niepewnie. Bebes wstał i zaczął grzebać w swoich manetkach po chwili znalazł to czego szukał i podszedł do mnie bez koszulki, o dziwo usiadł na przeciw mnie i zaczął rozrywać pudełko z telefon. Szło mu to bardzo powolnie i dziwnie. Śmiałam się z niego jak pojebana gdy on chciał otworzyć pudełko. Nagle wyrwałam mu z ręki pudełko na co zrobił wielkiego zdziwa i odkleiłam taśmę klejącą . 
- Ja wiedziałem że tak trzeba. Tylko wiesz - nie wiedział co powiedzieć . 
- Jasne ... 
- Na ja mówię prawdę. - mówił to uśmiechając się, ale tak słodko że aż mi się dziwnie zrobiła. 
- Dobrze Justinku wierze ci - pogłaskałam go po głowie a on zamruczał jak jakiś kot. Po czym ja wybuchał śmiechem a on po chwili do mnie dołączył. 
- Ładnie mruczysz kocurku - powiedziałam przez śmiech. Jeszcze tak przez 5 minut co chwile się z tego śmialiśmy ale po jakiś czasie postanowiliśmy się ogarnąć. Bieber wyciągnął Telefon, który był gigantyczny. 
- Zacznijmy od tego że wgram ci wszystkie programy które ja mam. - No i się zaczęło. Justin zaczął zgrywać wszystko po kolei. Wszystkie gry, programy, pliki, zgrał mi nawet trochę swoich zdjęć.- Założyć ci konto na tt i fb ? - spytał 
- Jak ci się chce. - powiedziałam i machnęłam ręką. 
- No to poproszę imię i nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania. - podałam mu wszystko to co chciał, potem mi założył tt i jako pierwszy był u mnie w znajomych na fb oraz jak pierwszy zaczął mnie obserwować na tt. - Ok to na tyle. Teraz możesz robić co chcesz. - powiedział podając mi telefon do ręki. Po czym wrócił na łóżko .  Po chwili gdy weszłam na Fb miałam z 50 zaproszeń, a to dzięki Bieberowi który na fb napisał " dodawajcie ją do znajomych, jest zajebista ", napisałam mu komentarz  " Taaa zajebista, chciałabym " no i dodałam . Weszłam na tt i dodałam pierwszy do Justina " Dziękuję OGÓRASIE " i se do niego wysłałam. Nie minęła jedna minuta a Bieber już miał ten wpis w ulubionych jak i innych kilku tysięcy ludzi, z czego byłam zdziwiona. Bieber pod moim wpisem napisał " Ty pieprzony Majonezie, chodź tu do mnie !! " Spojrzałam się na niego. Nie była pewno czy to był żart że mam przyjść do niego do łóżka czy nie. Przez chwilę się zastanawiałam ale po chwili stwierdziłam" czemu by nie ". Wstałam z miejsca, otrzepałam pupę i podeszłam do łóżka. Położyłam się obok biebera nie tak blisko by sobie czegoś nie pomyślał i zaczęliśmy do siebie pisać na tt, jakoś głupie żarty. Wyzywaliśmy się. Bieber rozśmieszał mnie cały czas, aż popłakałam i sikałam ze śmiechu. 
- Dobra Bieber, koniec tego !! Dość , bo się poszczam !! - krzyknęłam do niego . 
- Tylko nie na łóżko, ja zamierzam tutaj dzisiaj spać . - powiedział
- chyba sobie śnisz, to ja zajmuje dzisiaj to łóżko. A w ogóle ile jeszcze będziemy lecieć ? - spytałam . 
- Ty ewentualnie możesz spać na dachu samolotu  tam jest na prawdę wygodnie. A nie wiem z jakieś 5, 6 godzin, zależy czy będzie burza. Bo wiesz że przeważnie w nocy są burze. 
- Miły jesteś Bimber - powiedziałam z uśmiechem , na co on zmarszczył dziwnie swoje czoło, ale i tak wyglądał słodko. - Ale wiesz że teraz jest noc ? - spytałam poważnie . 
- Wiem. Jest godzina 20 . Więc możesz już iść do siebie - wskazał palcem dach samolotu. Na co ja posmutniałam i zrobiłam minę szczeniaczka - dobra możesz zostać tu jeszcze z pół godziny, ale nie dłużej. 
- Niech ci będzie - powiedziałam nie chętnie. Wzięłam koc który leżał sobie na podłodze samolotu i przykryłam się nim. - opowiedz mi coś - powiedziałam spoglądając na niego . 
- Ale co ? - spytał . 
- No nie wiem cokolwiek o sobie. - powiedziałam. Bieber przez chwile się zastanawiał nad sensem czegoś ale po chwili zaczął mi opowiadać to normalnie bez żadnych tajemnic o swoim życiu. Słuchałam i słuchałam i nagle nie wiem sama ale zasnęła. 


" Oczami Bieberka "

Gdy tak leżała obok mnie Lexi. Tak ma na imię. W końcu się tego dowiedziałem. Pisaliśmy do siebie na tt. Wyzywaliśmy się ale tak na żarty, wiedziałem że ona nie bierze tego do siebie bo śmiała się ciągle z tego. 
- Dobra Bieber, koniec tego !! Dość , bo się poszczam !! - krzyczała do mnie
- Tylko nie na łóżko, ja zamierzam tutaj dzisiaj spać . - powiedziałem
- chyba sobie śnisz, to ja zajmuje dzisiaj to łóżko. A w ogóle ile jeszcze będziemy lecieć ? - spytała .
- Ty ewentualnie możesz spać na dachu samolotu  tam jest na prawdę wygodnie. A nie wiem z jakieś 5, 6 godzin, zależy czy będzie burza. Bo wiesz że przeważnie w nocy są burze.
- Miły jesteś Bimber - powiedziała z uśmiechem , na co zmarszczyłem czoło. - Ale wiesz że teraz jest noc ? - spytała poważnie .
- Wiem. Jest godzina 20 . Więc możesz już iść do siebie - wskazałem palcem dach samolotu. Na co ona posmutniał i zrobił minę szczeniaczka, nie mogłem tej mince się oprzeć  - dobra możesz zostać tu jeszcze z pół godziny, ale nie dłużej.
- Niech ci będzie - powiedziała nie chętnie. Wzięłam koc który leżał sobie na podłodze samolotu i przykryła się nim. - opowiedz mi coś - powiedziała patrząc się na mnie
- Ale co ? - spytałem .
- No nie wiem cokolwiek o sobie. - powiedziała.  przez chwile się zastanawiałem co mam powiedzieć ale po chwili zacząłem opowiadać o swoim życiu. Widać było że mnie Słuchała. Ale gdy po jakoś czasie spojrzałem w bok, ona spała.
- No kurde co za babol z niej - powiedziałem cicho. Zrobiłem jej zdjęcie Wszedłem na tt i dodałem wpis " Ten Babol śpi w moim łóżku ;( " a następnie dodałem jej zdjęcie oznaczyłem ja i wysłałem. - Niech to zdjęcie ujrzy światło dzienne - powiedziałem i zaśmiałem się jak złoczyńca. Wstałem z łóżka podeszłam do walizki po czym ją otworzyłem wziąłem sobie jakąś cieplejszą bluzkę i ubrałem ją na siebie. Położyłem się na łóżku, poprawiłem jej jeszcze koc bo się trochę odkryła i dodałem wpis na tt oraz fb o treści " Dobrano ", Wyłączyłem telefon i poszedłem w ślady małej milejdi ..

______________________________________________________________



Bum Tararara Bum Tatata Bum. Jestem Zadowolona Z Tego Rozdziału. I To Bardzo. Ja mam wenę przed kompem . Chociaż dzisiaj na lekcjach też trochę popisałam ;) Ahh chyba zacznę dzisiaj pisać 7 rozdział ;) I MAM pomysł na nowego Bloga o JB . Jutro lub w środę go prawdopodobnie zacznę pisać. Bo jak na razie to mam tyko bohaterów i prolog :) Idę seeee. Cześć < 3



JUSTIN BIEBER MOIM BOGIEM I NAŁOGIEM < 3



środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 5

Gdy nagle pan Scoot przytrzymał rękę mojego taty.

- Kobiet się nie bije ani dużych ani małych. - powiedział i odepchnął go. - Idziemy . - dodał - ominął tą jakże idealną rodzinę z ojcem na czele i wszedł na górę a za nim ja, lily oraz moja mama. Weszliśmy do mojego pokoju i od razu nie wiem sama ale wszyscy zaczęli wszystko pakować. Po kilku minutach przyszedł Kenny ochroniarz Justina i tez nam zaczął pomagać. Ja i lily spakowałyśmy moje ciuchy a reszta wszystko inne. Na koniec scoot zadzwonił po ciężarówkę która miała zabrać wszystkie moje niepotrzebne rzeczy do domu w którym mieszka moja mama. Ojciec w ogóle się tym już nie przejmował. Zatrzasnął drzwi i nie otwierał ich. A my cały czas byliśmy przed jego domem bo robotnicy scoot'a pakowali wszystkie kartony do ciężarówki.

- Mam pamiętasz naszą rozmowę o Lily w samochodzie. ? - spytałam . - Nie zostawię jej samej . - powiedziałam patrząc jak siedzi tyłem do nas i grzebie w trawie .

- Pogadam ze scoot'em . - jak powiedziała tak zrobiłam. Patrzyłam na nich uważnie  ciągle patrzali się a to na mnie a to na lily. Bałam się że scoot się nie zgodzi i stracę swoją siostrę na zawsze. A wiem że gdybym wyjechała nie wróciłabym tu już nigdy. Spojrzałam na lily i podeszłam do niej. Usiadłam na przeciw niej. Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła się .

- Teraz już będzie dobrze . - powiedziała.

- Nie do końca - dodałam

- Dlaczego ? - spytała .

- Gdy ciebie nie będzie przy mnie aż tak idealnie nie będzie . - powiedziałam .

- Nie przesadzaj, będziemy dobrze, ważne że ty jesteś już szczęśliwa . - powiedziała z wymuszonym uśmiechem.

- Za to ty nie jesteś ..

- Ja nie muszę - powiedziała to patrząc mi się prosto w oczy. - ważne bym pomagała innym .

- A co z tobą ? Ty wszystkim coś dajesz, pomagasz innym nawet mnie, czas by tobie sie ktoś odwdzięczył. - powiedziałam łapiąc ją za rękę i ścisnęłam ją - Jesteś moją siostrą nie zostawię cię tutaj samej. Nie po tym co obie przeszłyśmy. - powiedziałam cicho tak by tylko ona słyszała. Lecz ona nic już nie odpowiedziała. Siedziałyśmy tak przez chwilę gdy nagle ktoś się odezwał a my obie momentalnie się odwróciłyśmy

- Jedziemy już ? Nudzi mi się . - powiedział Justin

- Dobrze, to co ruszamy w drogę . - Powiedział scoot - tylko już Just nie narzekaj . - dodał i wsiadł do samochodu .

- Już czas na ciebie. Idź - powiedziała Lily . - Na pewno tam będzie ci o wiele lepiej. - uśmiechnęła się do mnie i odgarnęła moje włosy kiedy już pierwsze łzy leciały sobie powolutku po moich policzkach. Przytuliłam ja jak najmocniej potrafiłam .

- Dziewczynki chodźcie już. Bo za parę godzin mamy samolot a trzeba jeszcze lily spakować . - krzyczała mama z samochodu . Obie się na nią spojrzałyśmy i normalnie nie mogłyśmy uwierzyć . Uśmiechnęłam się do mojej mamy ona wiedziała o co mi chodzi. Wsiadłyśmy do auta i pojechaliśmy do domu Lily. Gdy dojechaliśmy nie było problemu z wejściem do domu ponieważ babcia była dość miła i nawet się zgodziła by zabrać lily gdyż miała już jej troszeczkę dość . Spakowaliśmy jej kartony, następnie podpisaliśmy je byśmy wiedzieli co jest moje a co lily i wpakowałyśmy do ciężarówki która po chwili odjechała. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy w stronę lotniska. Bieber i jego kumple grali w coś i w ogóle nie zwracali na nic uwagi tylko ja i lily patrzałyśmy się na to piękne miasto które opuszczamy. Kilkanaście minut późnij znaleźliśmy się na lotnisku. Gdy przechodziliśmy już przez barierki do odrzutowca Justina, poczułam na swoich plecach czyiś wzrok. Odwróciłam się lekko i zobaczyłam że on się na mnie patrzy lecz od razu odwrócił wzrok tak jak ja, a wtedy ja lekko uśmiechnęłam się sama do siebie.

- Chodź dupodajko ! - krzyknęła lily i wbiegła na pokład. Zrobiłam to samo co ona tylko ja weszłam a nie wbiegła. Rozejrzałam się po całym pokładzie. Były tam 3 pokoje z łóżkami , schowek na bagaże + oraz miejsce gdzie wszyscy spędzali czas, siedzieli i wygłupiali się. Przytuliłam się do mamy która stała obok mnie i wyszeptałam ciche dziękuję, lecz puściłam ja i poszłam usiąść do lily.

- To co jesteś gotowa na przygodę swojego życia ? - spytałam podekscytowana

- Oczywiście, ciesze się z tego tak samo jak ty - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Lily wzięła telefon i zaczęła słuchać piosenek. Ja zrobiłam to samo. Założyłam słuchawki na uszy i zamknęłam oczy. Włączyłam Moją ulubioną smutną piosenkę find yourself - brad paisley " Właśnie oto zaczyna sie nowy rudział w moim życiu " powiedziałam do siebie w myśli i uśmiechnęłam się.

_________________________________________________________


OMG jakie to dziwne. Nie wiem czemu ale jakoś wena przestała na mnie działać bo brakuje cukru w moim organizmie. Albo może to przez stres? Albo zmęczenie ? Nie wiem sama. Jutro wiem że muszę coś sensowniejszego napisać :)

Rozdział 4

 " Oczami Biebesa xd  " 

- Dobrze ci poszło synku - powiedziała moja mama Pattie, gdy zszedł ze sceny 

- Dzięki mamuś. Jesteś kochana. Jak wy wszyscy! - krzyknąłem i poszedłem do swojej garderoby . Otworzyłem butelkę z wodą i wypiłem duszkiem z pół butelki. Odłożyłem butelkę i położyłem się na sofie. Po chwili jednak weszła Anna Moja charakteryzatorka, ona zawsze robi mnie na bóstwo .

- Jak się czujesz ? - zapytała siadając na rogu sofy . 

- Mogło by być lepiej. Wszystko po mnie spływa. Cała tapeta zaraz mi odpadnie - powiedziałem i jak zwykle się zaśmialiśmy . 

- No dobrze, ogarnij się i zaraz wyruszamy. - dodała klepiąc mnie po nodze i wyszła. Wstałem bez zastanowienia i pierwsze co zrobiłem to przebrałem się w luźniejsze ciuchy. Spakowałem się i wyszedłem z mojej garderoby. Przeszłam kawałek i wpadłem na Alfreda . 

- A ty ślepoto uważaj jak łazisz, albo załóż swoje okular - powiedziałem żartując sobie . 

- Bieber ślepa kuro ty weź uważaj bo po chujku ..- powiedział Alfedo i palnął mnie głowę i zaczęliśmy się bić, oczywiście na żarty jak zwykle, bo przecież nie pobił bym mojego najlepszego kumpla . 

- Już już dość chłopacy - Powiedział Usher kiedy przechodził . - Justin Do odrzutowca marsz, ty Alfredo też. 

- Tak jest Tato - powiedział Bieber akcentując słowo T AT O . Na co Alfredo się zaśmiał a bieber razem z nim . Ale gdy zobaczyli wściekłą minę ushera szybko pobiegli do odrzutowca. Jak zwykle oni dwaj byli ostatni i jak zwykle spóźnili się . Usiedli oboje grzecznie jeden na swoim fotelu a drugi na swoim. - To co alfredo, czas odwiedzić kanadę - powiedziałam .

- No no, dawno tam nie byłem . - powiedział . - Bieber cykamy fote i na TT - dodał. Wyciągnąłem swój telefon i cyknąłem nam fotę, po chwili wszedłem na tt i wysłałem zdjęcie a pod nim napisałem  " witaj Kanado za kilka godzin. Tęskniłem " i po chwili mój post był dodany lecz po niespełna 2 minutach ludzie już to komentowali , lecz siły nie miałem by odpisywać. Wyłączyłem TT, założyłem maskę na oczy i poszedłem spać. Wiedziałem co nas czeka w kanadzie, nie chciałem tego nawet komentować. Zamknąłem oczy i zasnąłem . Spałem, spałem, spałem, spałem, spałem, spałem aż nagle zaczęły się turbulencje i się ocknąłem. Lecz żadnych turbulencji nie było . 

- Bieber Pobudka  jesteśmy - powiedział kenny i poklepał mnie po plecach. Wstałem i przeciągnąłem się. Wziąłem swój plecak i wyszłam z samolotu a razem ze mną alfredo, kenny, anna i scot, reszta ludzi poszło sobie w długą chociaż i tak za kilka godzin opuszczamy kanadę i jedziemy koncertować dalej. Przeszliśmy przez barierkę. Ludzie patrzeli się na mnie normalnie ponieważ mieszkałem tu praktycznie do 14 roku życia a potem zaczęła się moja kariera. Niektórzy patrzeli z obrzydzeniem ale jedna dziewczyna stała jak słup soli z otwartą buzie i patrzała się na nas . Po chwili podeszła do niej druga dziewczyna i spojrzała jak jakaś tępa idiotka. Od razu wiedziałem że to fanki. Ale byłem spokojny ponieważ kenny tu był i na pewno by mnie obronił. Po chwili zobaczyłem że jedna z nich biegnie ale zdziwiło mnie jedno. Zamiast rzucać się na mnie ona rzuciła się na Anne i przytuliła się do niej . 

- Tak tęskniłam mamusiu - Powiedziała zachrypniętym głosem. Wtedy dopiero zrozumiałem słowa które wypowiedziałem w swoim myślach 



" Dalej oczami Lexi "

Spojrzałam na nią ze łzami w oczach od razu zaczęłam biec. Moje włosy zaczęły rozwiewać się na każdą stronę ale ja biegłam dalej i gdy byłam centralnie przy mojej mamie ona mnie jak najmocniej przytuliła do siebie . 


- Tak tęskniłam mamusiu - powiedziałam zachrypniętym głosem. 

- Ja też córeczko - Odpowiedziała mi mama. I jeszcze bardziej się do siebie przytuliłyśmy. Lecz po chwili odsunęłam się od niej. Spojrzałam się na wszystkich. Na biebera też, lecz miał dziwny wyraz twarzy. Spojrzałam jeszcze raz na mamę i uśmiechnęłam się do niej. Złapałam ją za rękę i zaczęłam prowadzić w stronę Lily. Gdy doszłyśmy pacnęłam ją w głowę ponieważ cały czas gapiła się w stronę biebera i jego kolegi którego wcale nie znałam, wtedy się ocknęła i spojrzała na mnie oraz moją mamę . 

- Miło mi Lily jestem - przedstawiła się wyciągając rękę w stronę mojej mamy. Moja mam uścisnęła i powiedziała " MI też " 

- To co gdzie jest ten ojciec ? - spytała mama 

- Ani trochę mnie to nie obchodzi - powiedziałam . 

- Spokojnie, ja załatwię sprawę. - powiedziała i pocałowała mnie w czoło. Wszyscy wyszliśmy z lotniska i wsiedliśmy do wielkiego czarnego wozu. W środku było jak nawet sama nie wiem jak to opisać. Był telewizor, szampan, jakieś dropsy. Usiadłam wygodnie i tylko czekałam na bieg wydarzeń, bałam się że coś się stanie. I miałam złe przeczucia. Obok mnie siedziała moja mama która cały czas mnie trzymała za rękę a z drugiej strony lili gdzie cały czas obserwowała chłopaków którzy śmiali się w najlepsze. Staliśmy w korku, tak jak mówiła moja mama.

- Co ze mną będzie. Nie chce już z nimi mieszkać ani usługiwać im. - powiedziałam do mamy . 

- Wyruszysz z nami. Przecież nie zostawię cie tam. Po tym co usłyszałam od twojej przyjaciółki to na pewno cie tam nie zostawię . 

- Ale ja za to nie chce zostawiać tu same Lilki - powiedziałam smutno . 

- Ona ma swoje życie, swoich rodziców a oni na pewno jej na to nie pozwolą. - powiedziała . 

- Ona nie ma rodziców. Mieszka z babcia która nawet się nią nie przejmuje. On ma gorzej niż ja. A i tak daje od siebie najwięcej. Zawsze mnie broni. Tak siostra to dla mnie skarb . 

- No siostrę bym ewentualnie zabrała . - zaśmiała się mama a ja razem z nią . 

- To co może lecieć z nami ? - spytałam błagalnie . 

- Tego nie wiem i niczego nie obiecuję, ale pogadam ze scotem. Może przyda się jeszcze jedna para rąk do pracy. - powiedziała mama i pstryknęła mnie w nos. Po chwili zaczęłyśmy gadać o wszystkim, o jej pracy, o moim życiu. Wszystko jej opowiedziałam tak jak ona mi. Jak cierpiała gdy mnie przy niej nie było. Żałowała że nie może mnie przytulić gdy było mi smutno. No ale teraz jest ze mną. siedzi obok mnie i zrobi mojemu ojcu takie piekło. Ja wiem jaka jest moja mama, silna, twarda, nie poddaje się, tak jak ja, mam to po niej bo po ojcu to chyba niczego nie odziedziczyłam no i dobrze z resztą. Tak żeśmy gadała że aż nie zauważyłyśmy że jesteśmy już . Samochód nagle się zatrzymał i szofer otworzył nam drzwi od wozu. Wyszłam ja, mama, lily i scooter a reszta została w aucie. Wtedy znów zobaczyłam ten dom do którego tak bardzo bałam się wrócić. 

- Iść z wam ? - zapytał scoot . 

- Tak może pan iść - moja mam chciała coś powiedzieć ale ja ją wyprzedziłam. 

- No dobrze - powiedział. Weszliśmy na ogródek i od razu jako pierwsza weszłam do domu, zaraz za mną cała reszta. Scoot zamknął drzwi. 

- Mamo, tato ta szuja wróciła ! - zaczęła krzyczeć jedna z ich córek. Lecz po chwili zobaczyła kto stroi razem ze mną. Po chwili obok niej pojawił się mój tata. Spojrzał się na mnie a wtedy ja się odsunęłam lecz moja mama złapała mnie za rękę. 

- Witaj Anno. - powiedział uśmiechnięty lecz ten uśmiech nie był szczery tylko udawany - co tam słychać ? przywiozłaś mi trochę kaski ? - podszedł do mojej mamy i poklepał ja po policzku a wtedy moja mam go uderzyła z całej siły w polik aż się zachwiał . 

- Jak mogłeś tak traktować naszą córkę. Bić ją i rozkazywać. Żałosny jesteś - powiedziała i jeszcze raz go uderzyła . - Gdyby wiedziała że ty z moją córką takie wyprawiasz rzeczy na dodatek próbujesz ją zgwałcić. - dodała wkurzona ., 

- Ona sama tego chciała, mogła się mnie słuchać i robić to co jej każę a nie wychodzić gdzie popadnie i wracać o której chce ! -krzyknął . 

- Ma 18 lat, może robić to co chce, a po za tym nie musi nikomu rozkazywać a nie ty każesz jej codziennie coś sprzątać czy bóg wie co jeszcze robić. No przykro mi to mówić ale ja ja zabieram. Nie ma mowy by została tu dłużej - powiedziała mama i gdy chciała przejść ojciec jej nie pozwolił . 

- To także moja córka i nigdzie z tobą i ta banda bogaczy nigdzie nie pójdzie  ona ma się nauczyć co to prawdziwe życie. - powiedział .To co zrobiła moja mam zwaliła mnie z nóg. Popchnęła go i z całej siły przywaliła z pięści w twarz . 

- Moja córka nie jest twoją córką. Taki ojciec jak ty to nie ojciec. - dodała. Popatrzała się na nią jeszcze chwilę, wstał szybko i już podnosił rękę by uderzyć moją mamę gdy nagle .... 

___________________________________________________________________

No i mamy,. oŁŁLLŁ jEEEEEAAAA XD Czy coś jeszcze dodam ? Może . Widzicie jak jest Ale co będzie w 5 rozdziale dowiecie sie jeszcze dzisiaj albo jutro ♥BAY jak na razie < 3 Idę Zacząć oglądać Dr. Hausa ona zawsze ma jakieś porbąne teksty to sobie będę zapisywać i używać do bloga :D 

Rozdział 3

Czułam niepokój, strach, bałam się że zaraz mi coś się stanie. Walczyłam z dwoma światami. Jednym gorszym a drugim jeszcze gorszym. I nagle cisza spokój. Opanowanie. Otworzyłam po woli swojej zaspane oczy i przetarłam je by mieć pewności że wczorajsze zdarzenia z nocy były prawdziwe. I jednak nie myliłam się. Leżałam w łóżku Lily ale jej nigdzie nie było. Przeciągnęłam się jak słodki kociak i ziewnęłam zakrywając usta. Wstałam po woli z łóżka podrapałam się pogłowie i wyszłam z pokoju. Na dole słyszałam krzyki ale nie wiedziałam kto tam jest. Gdy zeszłam na dół od razu tego pożałowałam  W drzwiach stało mój ojciec i kłócił się z Lily oraz jej babcią która jak na swój wiek to broniła swojego terytorium i za żadną cenę nie chciała go wpuścić. Spojrzałam na jego głowę gdzieniegdzie były jeszcze odłamki szkła po stłuczonym wazonie oraz krew. Spojrzeliśmy się na siebie a zaraz odwróciła się też lily i spojrzała na mnie. Od razu zaczęłam się cofać do góry, więc weszłam o 2 stopnie wyżej i stanęłam jak wryta. Bo sama nie wiedziałam skąd on wie gdzie lily mieszka.

- Myślisz że nie wiem ? Matka już do mnie dzwoniła i powiedziała że się jej skarżyłaś.

Ona wróci do mamy, nie będzie już panu usługiwać - powiedziała lily ostrym tonem którego jeszcze w swoim życiu nie słyszałam.

- Ja się tak nie wtrącam ale niech pan tu nie wchodzi. To moje mieszkanie ja pijaków nie wpuszczam - powiedziała swoje babcia i poszła do salonu oglądać swój serial.

- Nikt jej nie zabierze, ja nie pozwolę, będzie nadal mi usługiwać dopóki powiem żeby przestała - chciał podejść do mnie lecz lily zagrodziła mu drogę

- Ma pan jakiś nakaz żeby wchodzić do domu mojej babci ? - spojrzał się na lily a potem na mnie .

- Zobaczysz niedługo się policzmy - powiedział i wyszedł .

- Nie sądzę ! - krzyknęła za nim lily gdy był już przy bramce. A gdy był już po za posesją babci trzasnęła drzwiami i zamknęła je na klucz. Zeszła całkowicie na dół i przytuliłam się do niej bez słowa.

- przepraszam za niego. Ja nawet nie wiem skąd on zna twój adres - powiedziałam szlochając .

- On ci nic nie zrobi, nie skrzywdzi cie już. Ja na to nie pozwolę - pogłaskała mnie po głowie - Masz ochotę na świeże poranne śniadanko przed przyjazdem twojej mamy ? Bo to będzie twoje ostatnie śniadanie tutaj - uśmiechnęła się a ja to odwzajemniłam .

- Co powiesz na naleśniki z polewą czekoladową ? - zapytałam z cwaniackim spojrzeniem xd

- Zapowiada się pysznie - powiedziała i klasnęła w ręce. Weszłyśmy do kuchni. Pierwsze co zrobiłam to włączyłam Eskę. Właśnie leciała piosenka Biebera - All Around The World. Pogłośniłam i razem zaczęłyśmy sobie śpiewać. A w między czasie przygotowałyśmy wszystkie składniki na ciasto oraz miskę i mikser. Na początek wlałam do miski mleka, następnie lily wsypała mąkę, razem wbiłyśmy dwa jajka, dodałyśmy proszek do pieczenia, troszkę cukru oraz oleju i było gotowe  Lily zaczęła miksować a ja ładnie wszystko posprzątałam. Gdy miałam zamiar usiąść odpocząć troszeczkę zadzwonił telefon Lily. Wzięłam go w ręce i spojrzałam na wyświetlacz.

- Moja mam dzwoni - powiedziałam do lily .

- To odbierz - powiedziała wyłączając mikser. Odebrałam telefon .

Rozmowa telefoniczna .

- Hej mamo - odezwałam się pierwsza
- Cześć jest sprawa - powiedziała .
- Coś się stało ? - zapytałam z nutką strachu.
- Nie, nie, nic się nie stało. Za chwilę Justin ma koncert więc nie mam za dużo czasu. Ale jak byś mogła to przyjedź po mnie na lotnisko, bo ja nie wiem gdzie ta twoja koleżanka mieszka.
- Dobrze mamo, przyjedziemy.
- To okey. Jak będę już na lotnisku to zadzwonię do was.
- Spoko. - powiedziałam - a co do lily to czy ona by mogła - chciałam coś jeszcze powiedzieć ale moja mam powiedziała krótkie " do zobaczenia ' i się rozłączyła.

Koniec rozmowy .

- Co mówiła ? - spytała się lily .

- Powiedziała że mamy przyjechać po nią na lotnisko. - odpowiedziałam jej

- No to ruszamy te dupska, jest prawie 10 i będziemy miały jakąś 1h i pół. - dodała lily

- Ok ok. - I jak żeśmy zaplanowały tak żeśmy zrobiły. Ja ładnie nakryłam do stołu. Nalałam do szklanek soku pomarańczowego, a lily w tym czasie usmażyła 6 placków każda po 3 bo więcej w siebie nie zmieścimy. Gdy wszystko było już gotowe usiadłyśmy przy stole i zaczęłyśmy jeść .

- Nasze naleśniki są najlepsze na świecie - powiedziałam

- Potwierdza. Na tym świecie nie ma takich naleśników jakie my robimy . - dodała z pełną buzią .

- Widać . - zaśmiałam się ale zaraz się opanowałam i dokończyłam jeść placki popijając sokiem. Po zjedzonym bardzo pysznym śniadaniu posprzątałyśmy wszystko, przez chwilę jeszcze się powygłupiałyśmy , ale wybiła godzina 10.30. Spojrzałyśmy się na siebie i od razu pobiegłyśmy na górę. Lily dała mi moje ciuchy które kiedyś u niej zostawiłam. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki 3-minutowy prysznic, po czym wytarłam sie i ubrałam. Jeszcze przez 5 minut suszyłam włosy które no jakoś nie do końca się wysuszyły bo były gdzieniegdzie jeszcze mokre. Wyszłam z łazienki i od razu weszła do niej Lily. Po niecałych 5 minutach gdy ja się jeszcze malowałam ona wyszła i dołączyła do mnie. Obie zrobiłyśmy sobie lekki makijaż.

- To co gotowa ? - zapytała lilka .

- Jak nigdy - powiedziałam z uśmiechem

- No to jazda - dodała i klepnęła mnie w dupę .

- Eiiii - złapałam się za pupę. Wyszłyśmy z jej pokoju i zeszłyśmy na dół. Wyłączyłam szybko jeszcze radio które wciąż grało. Założyłam buty które lily miała już na sobie i wyszłyśmy. Na dworze było ciepło więc szłyśmy spokojnym kroczkiem na przystanek autobusowy, do którego miałyśmy spory kawałek. Cały czas idąc wygłupiałyśmy się, śmiałyśmy się i nabijaliśmy się z przechodzących ludzi obok nas. Lecz to szybko minęło ponieważ doszłyśmy do przestanku a za niecałe 2 minuty przyjechał autobus. Wsiadłyśmy do niego i usiadłyśmy na wolnym miejscu. Wszyscy się na mnie jak zwykle patrzeli ale mi to w ogóle nie przeszkadzało.  Zaczęłyśmy sobie opowiadać przedziwne historie. Każda coś innego. Byłyśmy chyba najgłośniejsze w autobusie ponieważ niektórzy ludzie patrzeli się na nas jak na dwa debile które uciekły z zoo. Ale co tam. Niestety kilka przystanków daje musiałyśmy wysiąść i przesiadłyśmy się na Tramwaj który dowiezie nas na samo lotnisko.

- Która godzina ? - zapytałam lexi .

- Yhhhm - wyciągnęła telefon z kieszeni i powiedziała - 11.05

- Łee to mamy jeszcze sporo czasu - powiedziałam. Poczekałyśmy jeszcze chwilę i nagle przyjechała nasz tramwaj w którym już miejsca nie było. Stanęłyśmy gdzieś ale jakaś pani nas przygniotła. Czułam sie jak zgnieciony chomik, który zaraz zrobi się płaska jak ściana. Ale na szczęście po kilkunastu minutach ta męczarnia się skończyła i razem z lily wyszłyśmy na tramwaj. Byłyśmy tuż na lotnisku. Weszłyśmy do środka i  usiadłyśmy gdzieś na sofach czekając na telefon od mojej mamy. Czekałyśmy tak 5, 10, 15, 20, 40 minut i nic.

- Nudzi mi się - powiedziałam opierając głowę o barierkę .

-  Mi Też - powiedziała zmęczona Lily. zaraz przyjdę idę po coś do picia . Ona wstała i podeszła do butki z napojami, słodyczami i różnymi takimi innymi . Obserwowałam ją cały czas. Po chwili odwróciła sie i momentalnie zesztywniała oraz otworzyła szeroko usta..

- Lily zamknij buzie bo ci mucha wleci . - powiedziałam śmiejąc się z niej a ona wskazała tylko palcem coś i machnęła ręką bym do niej przyszła. Wstałam i podeszłam do niej. Spojrzałam tam gdzie ona i też zamarłam. Zobaczyłam ich w całości. Bieber, Ten jego menadżer, jakiś chłopak obok bieber, mam biebera oraz moja mama która szła i nawet mnie nie zauważyła dopiero po chwili patrzenia spojrzała się nam mnie odwróciła wzrok i momentalnie jej wzrok znów powędrował w moją stronę. Uśmiechnęła się do mnie a mi zebrały się łzy w oczach ...


___________________________________________________________


Sry sry XD Nawet no nie wiem fajnie :D Ale końcówka denna bo nie wiedziałam co wymyślić  Jak myślicie, Lily poleci z nimi czy zostanie w kanadzie ? Ojciec Lexi da jej opuścić dom czy będzie o nią walczył ? Bieber polubi dziewczynę czy też będzie robił jej na złość ? Omnonononon Już chyba zacznę pisać kolejny rozdział :D